poniedziałek, 15 sierpnia 2016

"Teraz jestem sobą, jestem widoczna" - Martina dla RUMBOS.


W tym poście znajdziecie tłumaczenie wywiadu, który Martina udzieliła całkiem niedawno dla argentyńskiego magazynu RUMBOS. Zapraszam serdecznie ! :)



Okładka nowego wydania RUMBOS.


Przez wiele lat żyła z charakterem Violetty, dzięki której osiągnęła światową sławę. Teraz zaczyna przygodę, gdzie świeci własnym światłem na muzycznym niebie. Osobista rozmowa z dziewczyną i gitarzystą, która mówi, że Beyonce jest najlepsza na świecie i nie jest rozproszona na myśl, że przebiła ją Lali Esposito. 11 rano, zimny, słoneczny piątek. Była z nami, zrelaksowana na krześle patrząca w okno. Jest ona otoczona przez trzy osoby, fryzjera, wizażystkę i jej kochaną mate. Podczas rozmowy poprawia szminkę na ustach i zagląda do telefonu. Jej ulubionymi gwiazdami są : Beyonce, Justin Bieber, Pharrell Williams, Enirike Iglesias... Martina zauważyła obecność RUMBOS, uśmiecha się serdecznie, zapraszając wszystkich do siebie. W tym samym czasie, przygotowuje się do śpiewania, wykonuje kilka kroków jak Michael Jackson. Jak na scenie. Martina wdycha i wydycha muzykę. "Nie podoba ci się? A ten?", pyta jednocześnie oferując słodką mate. "Jestem taka, urodziłam się z miłością do muzyki. To jest w mojej krwi.", wyjaśniła wytężonym spojrzeniem. Jest nadpobudliwa. Jest aktywna. To przychodzi i odchodzi. Spacer tam i z powrotem. Pyta i przymierza ubrania. Zawsze z telefonem w ręku. Nawet kiedy szła po schodach z dwoma lub trzema sukienkami. Pracuje z wielką hojnością i entuzjazmem z fotografami, którzy zbliżają się do niej aparatami.Trochę się waha, prosi o zobaczenie, a następnie o usunięcie niektórych zdjęć, jednak oni próbują ją przekonać, że wygląda zjawiskowo. Wystylizowana, smukła, zawsze wygląda dobrze, a jej wyrzeźbiona twarz nie zazdrości boginiom Hollywood. Usiadła, aby porozmawiać z RUMBOS i przegląda kilka naszych egzemplarzy. "To China Suarez? Boże, ona jest najpiękniejsza na świecie, prawda? Czy to nie jest bomba? Kocham ją, jestem fanką Chiny, kocham jej piękno. Zobacz na to...Spójrz na tą twarz i na te oczy." Kolejne wydanie: "A to? To Celeste Cid? Co za piękno!", wykrzykuje z wielkim podziwem, a także nieco przestraszona pyta "Ja będę pośród nich?"




Jak ważny jest dla ciebie wygląd?

Bardzo ważny. Zawsze o niego dbam, oczywiście. Nawilżam skórę, pielęgnuję włosy, staram się dać im wszystko, czego potrzeba. Wierzę, że wygląd jest na sprzedaż i trzeba o siebie dbać, jak o produkt.

Siłownia?

Wiesz, że nigdy nie byłam do siłowni? Nie robiłam diet, ponieważ zawsze miałam dobrą figurę. Figurę zawdzięczam między innymi dzięki przedstawieniom. Moim pomysłem jest śpiewać i poruszać się jak Madonna, ale by to zrobić muszę trenować, eh.

Jakiś czas temu byłaś z gitarą. Grasz?

Uczę się, ale myślę, że każdy piosenkarz, powinien grać na gitarze lub na fortepianie, to jest bardzo ważne, aby komponować, ale muszę dużo ćwiczyć. Oczywiście, nie jestem profesjonalnym muzykiem, ale na szczęście mam swojego Pancho, mojego najlepszego przyjaciela, profesjonalnego muzyka, który mnie uczy i zawsze jest przy mnie.

Marzyłaś o byciu piosenkarką takiego rodzaju?

Z pewnością, przy pomocy tylu ludzi spełniam powoli swoje marzenie... W dodatku dyscyplina i stałe zaangażowanie ucznia, który chce śpiewać, biegać i grać na gitarze czy fortepianie.

Odsuńmy się od Twojej kariery, zwracasz uwagę na bardziej doświadczonych kolegów?

Moją inspiracją jest Beyonce. Ta kobieta zahipnotyzowała mnie i wzięła do niewoli. Nie kopiuję, ale wzoruje się na niej. Oglądam filmy zza kulis jej pracy i podziwiam ją za to co robi. Widząc ją, pragnę dać coś więcej od siebie niż dotychczas.




Nadal nie napełniłaś brzucha sukcesami i marzeniami jakie spełniłaś?

Widzisz, tak to jest. Im więcej masz, tym więcej chcesz. To strasznie, ponieważ nie można odpocząć, to jest niewygodne. Uważam, że powinno się wciąż iść dalej, aby osiągnąć sukces. Nie chce zabrzmieć arogancko, nie chcę być najlepsza na świecie...Nie! Robię to dla siebie, kładę moje cele. To ja - metodyczna, rygorystyczna i zawsze chcę iść do przodu.

Jak widzisz swoją przyszłość?

Jak widać, Martina pożegnała się z Violettą, która dała mi wszystko i jeszcze więcej. Ale Disney to przeszłość. To ja, Martina Stoessel, trochę samotna, ale przyszedł mój czas, aby zacząć wszystko od nowa. Z jej twarzą i jej figurą...z tej samej epoki. To były najcudowniejsze pięć lat w moim życiu, ale teraz jest pora, aby to "przemyśleć" (gesty wyrażające nowy etap). Chcę, abyś widziała mnie jako Martinę. Lubię być sobą, mieć coś do powiedzenia, śpiewać, pisać...

Co chcesz przez to powiedzieć?

Cóż, to co mam zamiar przygotować, nie jest wcale łatwe. Jesteśmy w tej branży od wielu lat i wszyscy jesteśmy podobni, robimy te same rzeczy - to jest naprawdę dobre, ale ja tak nie chcę...muszę znaleźć coś, co odróżniłoby mnie od innych, muszę zrobić coś własnego.

Czy to wszystko nie zostało już znalezione?

Nieee! Istnieje wiele dziwacznych pomysłów na przyszłość. Wierzę, że mogę zrobić coś innego. To jest mój cel, jak powiedziałam wcześniej.

To się już zaczyna, prawda?

Wpływa, ale lubię tę presję. Jest to mile widziane. Ponieważ jest to sposób, aby zmusić się do kontynuowania nauki, odkrywania, nauki i poprawy. Ta presja na mnie dobrze wpływa, pobudza i nie cofam się. Wracając do Violetty, chcę powiedzieć, że była to postać, która mnie wychowała, która mnie kształtowała i dała wielką szansę.

Co byłoby bez Violetty?

Byłabym piosenkarką, na pewno, nikim więcej...Różne, mniej profesjonalne, mniej wymagające, może...Oczywiście moi rodzice zawsze zachęcali mnie, abym miała wykształcenie, ale Violetta stworzyła we mnie profesjonalną osobę, nauczyłam się lepiej mówić, bez używania brzydkich słów, aby wyrażać swoje myśli - prawidłowo...Uff, Violetta była dla mnie kluczem do setki tysięcy ludzi, którzy uważali ją za wzór godny naśladowania.




Znany producent Daniel Greenbank zaskoczył wszystkich, kiedy mówił o Violetcie w Europie dla Los Rolling Stones...

Niesamowite, prawda? Tak, tak, słyszałam i zmusił mnie słuchać i brak odpowiedzialność za to, co zostało stworzone z Violettą, tutaj jak i zagranicą, gdzie miałyśmy wielką popularność. 

Jak czujesz się w innym kraju?

Nic nie robię. Nie lubię być w otoczeniu. Poruszam się spokojnie, bez ochrony. Po powrocie z Europy jestem jak wolny kwiat...

Przeszkadza ci to, że jesteś zauważalna?

Nie jestem tym rozbawiona. Moim problemem jest stwarzanie tej uwagi. I umieram ze wstydu. To nie ma nic wspólnego ze mną. Jestem osobą, która chce pozostać niezauważona...Idę z moją rodziną, noszę dżinsy i płaskie buty.

Ile widziałaś siebie jako artystka w sukcesie Violetty?

Nie mogę powiedzieć, nie mam pojęcia, naprawdę nie wiem...Mówię o programie Disney, nie mogę oddzielić siebie, nie mogę wyjść z tego, ponieważ wtedy Martiny jeszcze nie było.

Pamiętasz jak żyłaś jako dziecko?

Jako dziecko byłam ogromnie nieświadoma i pomysłowa.

Jesteś dumna, że byłaś dziewczyną Disneya?

Oczywiście. Nie mam się czego wstydzić. Nigdy nie umrze we mnie część Disneya...

Nie buntujesz się?

Nie. To, że wyszłam z Disneya, nie oznacza, że mam teraz okazywać swój bunt...Nie. Jestem szczęśliwa i wdzięczna Disneyowi.




Masz poczucie sieroctwa?

Chyba tak. Powstrzymywanie, które nie miałam mieć, jest teraz...

Coraz więcej...

To prawda. Ale czasami mylę wolność. Wiem, że są to pierwsze kroki, mam zaufanie do siebie i temu co robię.

Jakieś obawy?

Tak, czy moja muzyka spodoba się ludziom, nic więcej...

Nie wierzysz w Tini?


Niech Bóg da, żeby wszystko było dobrze, ale trzeba też rozumieć, że wszystko się kiedyś kończy.

Boisz się powiedzieć?

Tak.

A jeśli ci się nie uda?

Mam nadzieję, że nie. Nie, nie, nie będzie tak (zaczyna się przejmować). Ale muszę być przygotowana na wszystko.

Twój tata tak powiedział?

Tak, mówi mi to dość często. Tego wyścigu nigdy nie jesteś pewien, nie wiesz kiedy to się skończy. Jeden dzień, drugi dzień i czas powiedzieć żegnaj...

Jakaś zdrada?

Takie są zasady. Jednego dnia jesteś tam, a drugiego nie istniejesz.

Przestajesz istnieć...możesz to sobie wyobrazić?


Nie chcę, nie mam odwagi. Jestem w innym świecie, z premierą mojej płyty, chce znaleźć swoje miejsce, niektórzy mówią, że to jest najtrudniejsze. Muszę być artystką, dla publiczności.




Jakiej publiczności?

Nowe, dorosłe dzieci, są fani, którzy dorastali ze mną, a teraz mają 20 lat...Muszę dotrzeć do innych uszy, którzy mają 20, 30 lat. Tam, w tamtym kierunku muszę się skupić. I czuję, że mogę to zrobić.


I zwalczanie z hejterami...

Tak, oni będą zawsze. Co mogę zrobić?

Nic?

Zawsze będę dziewczyną Disneya, ale pokażę swoją dojrzałość.

Mówiąc o rzeczywistości. Masz możliwość przeczytać, co się dzieje w polityce, gospodarce, w tym kraju?

Kiedy tylko mogę, staram się oglądać wiadomości, słucham taty...Nie rozmawiam o polityce, ale zdaję sobie sprawę co dzieje się w moim kraju i mnie to niepokoi.

Co masz na cierpienie?

Jako, że jesteśmy Argentyńczykami, wszystko przeżywamy. Widzę.

Widzisz?

Tak, widzę moich przyjaciół, rodzinę moich przyjaciół ze współpracownikami. I widzę, że to trudne, że społeczeństwo jest trudne. Powoli Argentyńczycy tracą nadzieję, ze względu na podział...Pomimo tego nie tracę wiary w przyszłość.



Jak Wam się podoba wywiad? Jak myślicie, Tinita ma się czego obawiać, wybije się na rynek? Gracie na jakimś instrumencie? Nie zapomnijcie zostawić komentarz pod tym postem. Tłumaczenie zajęło mi naprawdę bardzo dużo czasu (kilka dni!) i będzie mi bardzo miło, kiedy moja praca nie pójdzie na marne. Zaobserwujcie także bloga, a będziecie na bieżąco z każdym postem. 


19 komentarzy:

  1. Świetny post, nic dodać nic ująć ☺ Myślę, że Tini sobie poradzi ���� I nie, nie gram na żadnym instrumencie ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! ♥ Jeśli chodzi o karierę Tini - również tak uważam :)

      Usuń
  2. Usunęłaś Gabi ze strony? Dziwna jesteś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi usunęła mnie bez mojej zgody, ani świadomości z bloga, którego byłam także właścicielką. Dlatego też ja tak samo zrobiłam jej. Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  3. Trafiłam tutaj przypadkiem i muszę powiedzieć, że blog jest niesamowity ♥ gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że Tini jest bardzo utalentowana więc nie będzie miała jakiegoś problemu do wybicia. Wywiad jest świetny, dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny post, zostaje na dłuzej :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Koleżanka poleciła mi bloga. Nie myliła się, że zostanę XD :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że blog przypadł Ci do gustu ♥

      Usuń
  7. świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, bardzo, z całego serduszka! ♥

      Usuń

NIE ZAPOMNIJ!

NIE ZAPOMNIJ!